Informacje o poszukiwaniu przez grupę Bede'go złota


Dokoła pusto — na prawo, na lewo, na tamtym brzegu. Zeskoczył z siodła, ujął wierzchowca za cugle i rozgarnąwszy obrośnięte liśćmi nitki, sprowadził go z pochyłej skarpy na lachę pokrytą gdzieniegdzie błyszczącymi w słońcu, oszlifowanymi przez wodę drobniutkimi kamykami. Koń stanął na granicy rzeczki i lądu, pochylił głowę, pił powoli i długo, od czasu do czasu podnosząc łeb i strząsając z warg kropelki. Barry Będę spoglądał dokoła czujnym wzrokiem Starał się nie myśleć ani c kawie, ani o wędzonym boczku, ani o jajecznicy z dziesięciu jaj, której to ilości wcale nie uważał ?,a przesadną. Ostatni raz jadł wieczorem poprzedniego dnia, jeszcze z Clarkiem. Jadł! Ale cóż to było za jedzenie, pożal się Boże! A kawa, którą popili ten niby posiłek? Lekko brązowa woda, tyle że gorąca. Poczuł skurcz żołądka, przez sekundę zastanawiał się, czy nie rozpalić ogniska i nie zagotować wrzątku, może w ten sposób oszuka głód? Lecz wizja saloonu w niedalekim miasteczku kazała mu zaniechać takiej przerwy w podróży.