Informacje o poszukiwaniu przez grupę Bede'go złota
Miasteczko nazywa się Goodyear. Może dla ciebie znajdzie się tam jakiś dobry rok? Jest w tym miasteczku hotel i saloon równocześnie, «Lucky Saloon». Goodyear. Pracowałem tam przez pewien czas. Właściciel, Martin Harper, sympatyczny facet. Spróbuj zaczepić się u niego, ale na mnie lepiej się nie powołuj. No, trzymaj się stary! Po tych słowach uścisnęliśmy sobie dłonie. On ruszył na północ, ja na południe. Miałem pięknego konia, niezłą uprząż, dwa colty, winczestera, dziury w butach, podarte portki, a w kieszeni trzy grudki złota i pięć dolarów, bo drugą piątkę dałem Clarkowi... To było na jesieni, przed rokiem. Teraz wyglądam jak bogacz. Ale pech mnie prześladuje... znowu wpadłem w kłopoty, z których nie wiem, jak się wywikłać. Bo na tamtej wyprawie w góry moja przygoda wcale się nie skończyła. Wielki plan. Był sam i w bardzo kiepskim humorze. Nie z powodu samotności. Tej się nie lękał. Posiadał przecież broń, ścigłego wierzchowca, celne oko i szybką rękę. Żadne spotkanie na tym pustkowiu nie wydawało mu się groźne.