Informacje o poszukiwaniu przez grupę Bede'go złota


Byle tylko dotrzeć do drzwi gospody, zasiąść za stołem i najeść się do syta. A płacić? — zreflektował się. Pięć dolarów pewnie starczy na jeden posiłek, lecz co później? Sprzedać konia? Sprzedać broń? Wierzchowca nie sprzeda. Nigdy! Przecież nie zostanie w tym Goodyear do końca życia. Popatrzał na swe buty, na swe złachmanione spodnie i westchnął. Ma trzy grudki złota, ach, gdyby ich miał pełen woreczek! Gdyby jego odzież prezentowała się lepiej. Człowiek dobrze ubrany budzi zaufanie, może uzyskać kredyt, nikt od niego nie żąda zapłaty z góry. Takiemu wynajmuje się pokój w hotelu bez mrugnięcia okiem. Po kilku dniach Będę znalazłby jakąś tymczasową robotę i spłacił dług. Był tego pewien. Co prawda, wędrowcy wracający z gór mają zawsze zniszczone ubrania, lecz za to woreczki pełne nuggetów. I mogą tylko potrząsnąć takim woreczkiem przed oczyma szynkarza, aby otrzymać wszystko, czego się zażąda. Wystarczyłoby wyjąć z woreczka dwie, trzy samorodki — tyle właśnie, ile ich miał — aby zdobyć zaufanie i opinię człowieka majętnego.